Dyskusja o polskim kinie, szczególnie tym najnowszym, zawsze jest dość bolesna. Mniej lub bardziej uzasadnione narzekania pojawiają się szczególnie w momencie, w którym rodzime produkcje zestawiamy z tymi zza oceanu. Na forach czytam: „Nie znoszę polskich filmów i z zasady ich nie oglądam. Poważnie, nie widziałem ani jednego polskiego filmu od dobrych paru lat. (…) Mogę oglądać filmy w każdym języku świata, byle nie po polsku”…

Moi drodzy, w ciągu ostatnich dziesięciu lat polska kinematografia zmieniła się nie do poznania! Jeszcze pod koniec lat 80. była w całości państwowa. Dziś, od 2001 roku, 70% polskich filmów fabularnych powstaje w prywatnych firmach producenckich. I wreszcie mamy kina, które zmieniają swoje oblicze. Nie tylko w dużych miastach powstają multipleksy. Wiele kin zostało wydzierżawionych lub jest związanych z dużymi firmami dystrybucyjnymi. Krótko mówiąc, działa normalny rynek filmowy.

Długo zastanawiałam się jakiego cyklu na blogu mi brakuje. Teraz macie odpowiedź. Pragnę udowodnić, że od zawsze rodzima kinematografia miała się dobrze, a filmy pokroju „Tylko mnie kochaj”, nie powinny wpływać na odbiór polskich produkcji. Mamy przepiękną kulturę, a poprzez filmografię chcę to udowodnić!

Mój mąż? Mój mąż z zawodu jest dyrektorem!

– Poszukiwany, poszukiwana (1973) w reż. Stanisława Barei

Masz chandrę? Bierzesz kubełek lodów, wskakujesz pod kołdrę i włączasz „Poszukiwaną”. Poprawa humoru murowana! 100% cukru w cukrze, nad którym sam Wojciech Pokora Stanisław Maria Rochowicz (lub jak kto woli – Marysia) nie potrafi zapanować. Polska Pani Doubtfire obchodziła ostatnio 43 urodziny, ale trzeba przyznać, że radzi sobie znakomicie.

Film opowiada o losach pracownika muzeum, magistra historii sztuki Stanisława Marii Rochowicza. Zostaje on niesłusznie oskarżony o kradzież obrazu. Grozi mu 5 lat więzienia. Wpada na pomysł, aby w przebraniu kobiety pracować jako gosposia do czasu, kiedy nie namaluje kopii i nie podrzuci jej do muzeum. Jako ”Marysia” nie ma szczęścia do pracodawcy i co chwila zmienia miejsce pracy. Po chwilowych trudnościach dostrzega on zalety swojej pracy i zaczyna ją lubić.

Świetna stara komedia polska, którą chyba każdy Polak dobrze zna i obejrzał ją zapewne nie raz. Po pierwsze udany pomysł, który różni się jednak od fabuł zmiany kobieta w mężczyznę lub mężczyzna w kobietę. Wygląd faceta w sukience, patrząc na wszystkie detale to trudno się nie śmiać przy jego obserwacji ruchów kobiet. Bardzo podobało mi się jego gotowanie makaronu, wiadomo, że trzeba minimum wiedzieć, aby ugotować coś jadalnego. Ogółem nazwałabym to „Jak facet radzi sobie bez kobiety”. Choć wiadomo, że w rzeczywistości i kobiety miewają problemy z opanowaniem domu – np. JA.

8fde348b19a70022a83bfe681139.1000

Od strony technicznej film również jest bez zażaleń, świetna obsada, zagranie, muzyka. Mimo, że film jest z 1973 roku nie ma przeszkód do obejrzenia go w obecnym czasie, gdyż wątki i główna fabuła nie jest daleka od czasów rzeczywistych.

Przez krytyków, jak i samego reżysera „Poszukiwany poszukiwana” traktowany jest jako film przełomowy. W latach sześćdziesiątych Stanisław Bareja stworzył bowiem szereg lekkich komedii obyczajowych, pozbawionych ostrza satyry wymierzonej w ówczesne absurdy. „Poszukiwany poszukiwana” jest pierwszym dziełem, w którym autor postanowił przełamać niezobowiązującą konwencję swoich wcześniejszych filmów. Scenariusz filmu zainspirowany został historią, jaka przytrafiła się żonie Stanisława Barei, która pracując jako kustosz oddziału rzeźby w Muzeum Narodowym w Warszawie została niesłusznie podejrzana o kradzież rzeźby. W rzeczywistości rzeźba „zawieruszyła się”, gdyż nie dopełniono kilku administracyjnych formalności. Z kolei wątek zatrudnienia jako gospodyni domowa została zainspirowany pamiętnikiem dziewczyny, która nie mogąc znaleźć pracy po studiach zaczęła w ten sposób zarabiać na życie.

Film pomimo błahej fabuły śmieszy do dziś – zresztą tytułowy motyw perypetii mężczyzny w kobiecym przebraniu jest znany w kinie nie od dawna. Warto zatem w ramach wieczornego relaksu przypomnieć sobie przygody „polskiej Pani Doubtfire”.

Grafika:onet.pl