Tell me something boy…
Aren’t you tired trying fill that void

Narodziny gwiazdy są kwintesencją hollywoodzkiej historii, ponieważ film ten opowiada o samym Hollywood. Jego blaskach i cieniach. Stanowi niezwykłą przeplatankę kreatywności twórczych wpływów, misterny łańcuch, będący czymś więcej niż opowieścią o dziewczynie z sąsiedztwa, która jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki staje się tytułową gwiazdą.

Niektórzy z Was pewnie orientują się, że scenariusz z 2017 roku nie jest pierwszej świeżości. Wszystko zaczęło się od filmu Cukora z 1932 roku What Price Hollywood?, w którym kelnerka odkryta przez reżysera, zostaje gwiazda filmową. Sam reżyser doprowadza się do autodestrukcji i w końcu popełnia samobójstwo. Mija pięć lat i William Wellman reżyseruje pierwszą wersję Narodzin Gwiazdy. W wersji tej grali Janet Gaynor i Fredric March. Mija z kolei siedemnaście lat i powstaje remake filmu. W 1954 roku Cukor we współpracy ze scenarzystą Mossem Hartem tworzy, moim zdaniem najlepszy obraz o tym jak gwiazdy przestają świecić własnym blaskiem… W tej wersji zagrali James Masen i zjawiskowa Judy Garland. Wyjściowy melodramat z elementami lekkiej komedii został przetransformowany w bardziej dramatyczne dzieło ze scenami musicalowymi. Wielkie brawa dla Garland, która w zasadzie nadała filmowej postaci rys intymnej prawdy, gdyż jej prywatne życie właściwie pokrywało się z życiem postaci z ekranu, bowiem obie kobiety były wyniszczającymi się alkoholiczkami.

Bradley Cooper and Lady Gaga in A Star Is Born

Narodziny gwiazdy to już trzeci remake dramatu o miłości o tym samym tytule z 1937 roku. Tym razem w rolę gwiazdy country wcielił się Bradley Cooper, który brał udział w pisaniu scenariusza, a także jest reżyserem i producentem filmu. Partneruje mu ikona popkultury – moja ukochana Lady Gaga!

Dramat opowiada historię znanego muzyka country Jacksona Maine’a, którego kariera powoli zaczyna blaknąć. Na swojej drodze poznaje początkującą wokalistkę Ally. Dziewczyna nie wierzy w swoje możliwości, jednak pod wpływem Jacksona zaczyna występować na scenie. Narodziny gwiazdy to współczesne spojrzenie na toksyczny związek, który łączy, ale jednocześnie niszczy dwoje ludzi.

Tell me something girl…
Are you happy in this modern world?

Film Coopera wykorzystuje te same mocne sceny, co wersja Wellmana i Cukora. Można stwierdzić, że projekt był wyjątkowo ryzykowny. To już było, a Cooper nie miał doświadczenia za kamerą. Poszłam na film z przekonaniem, że to kolejny odhaczony obraz, który nic nie wprowadzi do mojego życia. Taaaak się cieszę, że się pomyliłam!

Germanotta jest pod pełną kontrolą swojego aktorskiego rzemiosła i daje naprawdę wybitny występ. Myślę, że nominację do Oscara ma w kieszeni. W odróżnieniu od poprzednich wersji, prezentuje nam się silna postać kobieca, a nie naiwna debiutantka. Ogromnie cieszy fakt, że Cooper dał Lady G. przestrzeń do spełnienia się. Nie ingeruje w teksty, wymyślne stroje i stawia na naturalność. To zdecydowany strzał w dziesiątkę pozwalający wreszcie niektórym dostrzec jej naturalne piękno. Bowiem w Narodzinach gwiazdy Lady Gaga rodzi się na nowo i przepięknie otwiera, wywołując u widzów raz po raz śmiech i łzy.

ASIB-FP-2888.JPG

Drugi biegun to Bradley Cooper. Niegdyś przeciętny aktor komediowy, amant i początkujący producent filmowy. Wokalnie nie może się równać z Gagą, ale jest zdecydowanie powyżej oczekiwań. Aktorsko kreuje znakomity obraz uzależnienia. Stoi z boku, będąc przepięknym uzupełnieniem Lady Gagi. Reżysersko jest nad wyraz znakomicie. Szczególne wrażenie robią sceny muzyczne, które zostały nakręcone podczas prawdziwych festiwali muzycznych, jak chociażby Coachelli czy Glastonbury.

6

 

I’m falling
In all the good times I find myself longing for change
And in the bad times I fear myself

Można kochać za bardzo? Można kochać za dwoje? Amerykański psycholog Morgan Scott Peck napisał, że miłość to nie uczucie tylko działanie, przejawiające w dbaniu o siebie i dzieleniu się sobą z innym człowiekiem. Bywają jednak osoby, które miłość pojmują jako wielkie uczucie, nie znoszące kompromisów.

Oglądając Narodziny gwiazdy miałam właśnie przeświadczenie, że zarówno Ally jak i Jackson kochali za bardzo. Kochali za bardzo siebie, swoje uzależnienia, swoje dawne życia i kompleksy. Jest bowiem bardzo cienka granica w byciu blisko z drugą osobą i w „byciu za blisko”. To zatracenie się jest niczym innym jak uzależnieniem się od drugiej osoby. Jackson zamienia w pewnym momencie alkohol i narkotyki na uzależnienie od Ally, a ona tak bardzo boi się kolejnego odrzucenia, że trwa przy swoim partnerze do końca. Wchodząc w dorosłe życie z pewnego rodzaju „głodem emocjonalnym” chcemy go szybko zaspokoić w postaci za bliskiej więzi. Ona pozornie ma dać poczucie bezpieczeństwa takiej osobie. Ale to tylko pozory. Miłość, w której się zatracamy, często podszyta jest lękiem i jest niedojrzała.

Czujemy podskórnie, że to miłość niemożliwa: pozornie różni ich wszystko, od zaplecza emocjonalnego, statusu społecznego po marzenia. Łączy muzyczna wrażliwość, dzięki której przenoszą się w inny wymiar. Pytanie czy dźwięki będą na tyle silne, że związek przetrwa? To przecież opowieść o miłości, która wymyka się z ram czasowych, zaserwowana nam zupełnie nienachalnie, z pełną dozą subtelności.

1

Dobre opinie o Narodzinach gwiazdy nie są przesadzone, a zachwyty widzów i nagrody/nominacje na festiwalach są zasłużone. Ten film spełnia wszystkie oczekiwania względem seansu dostarczającego prawdziwych kinowych doznań. Bez wątpienia Narodziny gwiazdy można uznać megahitem, ale w porównaniu do „Bohemian Rhapsody” mamy inteligentniejszą fabułę.

Jeśli już mam do czegoś doczepić, to nie podoba mi się, że w połowie filmu Cooper stanowczo zbyt często grzęźnie w gatunkowych koleinach i tasuje nam przed oczami całą serią melodramatycznych klisz. Przewidywalność finału i jego patetyczność drażnią. Część odbiorców zapewne da się takiemu obrotowi spraw ponieść, inni będą kręcić nosem. Cooperowi brakuje najwidoczniej reżyserskiego warsztatu, jednakże trzymam za niego mocno kciuki. Nie możemy tu również mówić o oryginalnym podejściu do tematu, mimo że porusza bardzo istotne problemy współczesnego show-biznesu, nie są to jednak kwestie szczególnie odkrywcze.

I na koniec zdecydowanie na plus strona muzyczna filmu, która jest zachwycająca! Bardzo przemyślanym zabiegiem jest świetne wkomponowanie piosenek w tok akcji filmu, idealnie oddających emocje danej chwili. A „Always Remember Us This Way” słucham na okrągło…

Dwoje wrażliwych, uzdolnionych ludzi, uzależnienie, ból, marzenia i… przeszłość wkomponowana w przyszłość. Iskrrrrrzy, oj iskrrrrzy!

7,5/10